Od dawien dawna na krańcu świata gromadzą się dusze zmarłych. Stamtąd odsyłane są z powrotem do Krainy Żywych, by dokończyć to co zostało zaczęte jednak nie starczyło czasu by to zakończyć. Życie każdego z nich to inna gra. Na każdej szachownicy pozostały jeszcze pionki, które należy zbić, by wygrać potyczkę. Każdy z nich pozostawił wiele niedokończonych spraw.
Tysiące dusz krąży niespokojnie wokół wielkiego starego dębu. Wszystkie wypatrują jakiegoś znaku, sygnału. Oczekują na to co nastąpi dalej. Zatrzymali ich podczas podróży w jakimś określonym celu. Tylko jakim? Kiedy im wreszcie powiedzą co dalej z nimi będzie? Gdzieniegdzie widocznie odbijają się małe gromadki dusz, które niespokojnie się ze sobą komunikują. Żadna poprzez zamieszanie nie dostrzegła czegoś dziwnego, nietypowego dla tego miejsca. Nie wszyscy oczekiwali. Dwie dusze przysiadły na skraju wzgórza.
On i ona. Osobne dusze, wspólne myśli. Nie zwracali uwagę na odległą sytuację spod dębu. Za bardzo zajęci byli sobą. On otulił ją ramieniem, ona uśmiechała się do niego. Bez ustanku wymieniali swoje myśli. Wreszcie byli wolni od ich cielesnych powłok, które ograniczały ich nadzwyczajną więź. Tak mocną, a jednocześnie tak bardzo narażoną na rozerwanie. On otulił ją ramieniem, ona śmiała się do niego…
- Lusijo, Nathanielu czas wracać… - odezwał się silny głos z nikąd
- Musimy? – spytała.
Już nie śmiała się. Miała w oczach łzy. Przytuliła się do niego mocniej.
- Musimy? – wtórował jej Nathaniel.
Dobrze wiedział, że muszą wrócić. On musi. Ale czy Ona nie mogła by iść dalej? Jednak… Czy to nie była w pewnym stopniu łaską? Przepuścić ich razem, nie osobno, by dalej nie musieli się tułać by się odnaleźć. Głos nie odpowiedział.
- Kocham Cię, moja mała siostrzyczko. – powiedział Nathaniel.
Na krańcu świata gromadzą się dusze zmarłych, które jeszcze muszą grać. Potyczka trwa. Nikt jeszcze nie zwyciężył. Wokół starego dębu gromadkami oczekują, nerwowo spoglądając na drzewo. Są tak zajęci, że nie dostrzegli nawet, że dwie dusze siedzące w oddaleniu, na skraju wzgórza zniknęły. Im przyszło wrócić na szachownicę. Im przyszło dalej toczyć bitwę. Dalej grać.
________________